wtorek, 10 marca 2020

Jak to jest z tym ZUSem tzw. przedsiębiorcy?

Prof. Ślebzak: Zniesienie limitu trzydziestokrotności obciąży ZUS
Jak to jest z tym korzystnym ZUSem małego przedsiębiorcy?

Ponieważ Pan Premier niedawno zrobił podsumowanie i wymienił "Mały ZUS Plus" jako fakt, który odmieni oblicze tej ziemi, pomyślałem, że sprawdzę jak to jest.

Wziąłem przykład ze strony ZUS.

Przyjrzyjmy się Pani Agacie z przykładu 16 i 17. Przede wszystkim Pani Agata mieści się w kryteriach wejściowych do obniżonego ZUSu. Posiadając średni dochód miesięczny (dla uproszczenia: dochód=przychód-koszty) w wysokości 4 661,71 zł Pani Agata zapłaci: 

- 1100zł "małego ZUS plus". 

Inne scenariusze:

- 1355 zł gdyby nie załapała się na mały ZUS plus (ale się łapie, bo miała wystarczająco mały przychód w ubiegłym roku)

- 590 zł gdyby to był jej początek działalności (do dwóch lat)

Pani Agata musi to płacić niezależnie od tego czy w danym miesiącu wystawiła jakąś fakturę czy nie (ergo czy biznes się kręcił), niezależnie od tego na jaką kwotę wystawiła tę fakturę i niezależnie od tego czy kontrahent jej za tę fakturę zapłacił czy nie.

Ktoś powiedziałby: to po co zakładać własny biznes, skoro się nie zarabia? I to jest bardzo dobra koncepcja, ale co zrobisz jak nic innego nie zrobisz i w ten sposób bierzesz swój los w swoje ręce? Czyli zakładasz działalność i mozolnie budujesz "biznes" na swoich umiejętnościach zawodowych.

Ale załóżmy, że Pani Agata jednak wystawia co miesiąc faktury na sumaryczną kwotę taką, która po odliczeniu kosztów (np. paliwa do auta wprowadzonego na stan firmy) daje rzeczone 4661,71 zł. Do 10 dnia kolejnego miesiąca płaci policzony wyżej ZUSik, czyli zostaje jej 3562 zł. A dokładnie zostaje jej 2769 zł, bo przecież do 20. musi zapłacić zaliczkę na podatek dochodowy. Czyli znika jej 40% dochodu.

Nie chcę uprawiać martyrologii jak to ciężko jest "samozatrudnionym". Innym pewnie też jest ciężko. Burzę się jedynie tym, że całe ryzyko przedsięwzięcia bierze na siebie Pani Agata, a sukcesem musi podzielić się prawie na pół i wyłożyć - jak to śpiewał Kazik - "na utrzymanie tej Hydry nienasyconej, ich dzieci, żon i matek".

A po drugie, chciałbym trochę odkłamać ten hurra-optymizm, że mały ZUS plus to "jeja-sam-nie-wiem-co" dla przedsiębiorcy. Pani Agata zapłaci mniej, ale sami oceńcie jaki to szał.

Po trzecie, jest to informacja dla nie-przedsiębiorców, którzy na podstawie doniesień medialnych mogą myśleć, że rząd zrobił nie wiadomo jak dobrze przedsiębiorcom.


Tabelka przedstawia obliczenia tego, o czym powyżej. A powyżej zaokrągliłem do pełnych złotych, aby nie zaciemniać obrazu. Dla uproszczenia całości przyjąłem również, że przedsiębiorca nie jest płatnikiem VAT.
Sredni dochód miesięczny4 661,71 zł4 661,71 zł
Podstawa2 330,86 zł2 330,86 zł
Emerytalne19,52%454,98 zł
Rentowe8,00%186,47 zł
Wypadkowe1,67%38,93 zł
Chorobowe2,45%57,11 zł
Zdrowotne362,34 zł4 026,01 zł
FP i SFWON2,45%0,00 złPowiedzmy, że jest zwolniona (inaczej rząd 60 zł)
Składka miesięczna:1 099,82 zł
Wersja z pełnym ZUSemmin.1 354,64 złMniej o 254,82 zł
Wersja "ZUS na start"590,03 złWięcej o 509,79 zł

PS
Żeby być fair - tak, kryteria wejściowe zostały zmienione na plus. A więc więcej przedsiębiorców może skorzystać z programu niż do stycznia tego roku. Granicę przychodu rocznego podniesiono z 67.500zł do 120.000zł, a więc co miesiąc faktury na maksymalnie 10.000zł (z grubsza, dla uproszczenia). Koszty są różne, oczywiście zależą od rodzaju prowadzonej działalności. 

Ponadto: "Niższe składki na ubezpieczenia społeczne możesz opłacać maksymalnie przez 36 miesięcy w ciągu ostatnich 60 miesięcy kalendarzowych prowadzenia działalności gospodarczej".

I na koniec: składka zdrowotna jest w ciągu roku stała i liczona jest od kwoty, będącej "75% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego, włącznie z wypłatami z zysku. Płacisz składkę zdrowotną w pełnej wysokości za każdy miesiąc ubezpieczenia, nawet jeśli w danym miesiącu pobrałeś zasiłek" - tak jak to widać w tabelce: 362,34zł.

poniedziałek, 14 października 2019

Siła statystyki



Podobny obraz
Zdjęcie: 40ton.net
W pewnej wiosce, którą zamieszkiwało dziesięć rodzin, pojawił się pomysł zbudowania dużego parkingu dla tzw. TIRów. Doskonałym miejscem wydawał się centralny plac tej wioski, tuż obok wiejskiej kapliczki.

- Będziemy wszyscy beneficjentami tego projektu - rzucił na wiejskim zebraniu Antoni Japcok, sołtys wioski. "Pieniądze z wynajmu zasilą nasz budżet i będziemy mogli dopłacać do Pekaesu do gminy. No i postawimy większą kapliczkę".

- Ale te TIRy rozjeżdżą nam wszystkie drogi, zbiegną się okoliczne prostytutki, za nimi przyjadą ich opiekunowie i będziemy mieli wieczny rejwach. Nie wspominając o hałasie manewrujących ciężarówek. W końcu przeprowadziliśmy się na wieś, żeby mieć spokój - oponował Kazik Czereśniak.

- A co z naszymi dziećmi? Wzrasata niebezpieczeństwo związane ze wzmożonym ruchem! - krzyczała Zofia Buraczak.

- Jak to co? - odparł Japcok - Bezpieczne autobusy do gminy i do szkoły to nic?

Dyskusja trwała do późnej nocy. Uradzili, że za tydzień zrobią głosowanie.

Czereśniakowie i Buraczakowie wywiesili transparenty "Nie dla TIRów w naszej spokojnej wiosce!". Japcok zaangażował księdza, który z ambony powiedział kilka słów na temat benefitów płynących z projektowanego parkingu i pozwolił Japcokowi wywiescić piękny baner na płocie kapliczki "Razem z TIRami - dla nas".

Z kim nie pogadałeś, to słyszałeś "ten Japcok, to idiota", "zaśmieci nam wioskę", "musimy go powstrzymać", "nikt rozsądny się na to nie zgodzi".

W dniu wyborów przyszło sześć rodzin. Trzy głosowały za parkingiem, dwie przeciwko, jedna się pomyliła i wrzuciła pustą kartkę.









piątek, 13 września 2019

Czy potrzebujemy Nadszyszkownika Kilkujadka?

Temat poważny, a więc proszę, nie żartujmy sobie w komentarzach.

Nie tak dawno, przy okazji odwiedzenia Wittenbergi, poczytałem sobie trochę na temat tego, co się wydarzyło w październiku 1517r., odświerzyłem wiedzę sprzed stu lat (mówię o lekcjach historii z liceum). A więc Luter przybił czy nie przybił, powiesił czy nie, ale napisał 95 tez, które w założeniach miały zreformować Kościół Katolicki, a w efekcie spowodowały jego podział. Chęci dobre, a wyszło jak zwykle. Z tego co wiem, część z nich któryś z soborów watykańskich w późniejszych latach „zatwierdził”. Ale podział powstał.

Obecna sytuacja KK w Polsce jest również niełatwa: jest ten narodowy (np. pod banderą Radia Maryja) i ten „liberalny”, pod banderą Tygodnika Powszechnego (celowo używam skrótów myślowych i stereotypów, żeby uprościć mój wywód). A chodzi mi w szczególności o stosunek do innych niż „my”. Pod każdym względem. Oczywiście dla mnie wszelkie podziały są śmieszne, bo każdy z nas i nie nas, to człowiek. Po prostu człowiek, który wyrastał w jakiejś konkretnej kulturze i nie znaczy to, że inna jest gorsza, albo trzeba ją zmieniać. Pan Jezus nie był Polakiem, a Matka Boska, mimo, że nazywa się Częstochowska, też nie była Polką (przepraszam za obrazoburczy tekst, ale chodzi mi o ilustrację sfery, w której siedzimy jak w kojcu i w dodatku z klapkami na oczach). 

No to o co mi chodzi? Ano chodzi mi o to, żeby ta część „liberalna”, pokazując fałsz działań tej części „narodowej”, czyli reformując, nie doprowadziła do kolejnego rozłamu w Polsce i dalszego podziału ludzi w kraju. Nie wszyscy tak „filozują” jak ja. Spora część ludzi łyka komunikaty w sposób bezpośredni, nie włączając krytyki. A to się może źle skończyć. 

Najgorsze jest to, że nie mam pomysłu co z tym zrobić. Ja jestem zwolennikiem „pracy nad świadomością”, a nie budowaniem kodeksu zakazów i nakazów. Ale moja droga jest niestety dłuższa i często nieefektywna (patrz akapit wyżej). 

Bardzo chciałbym, aby kościół (jako instytucja, ale też jako wspólnota LUDZI) był jednolity, a nie podzielony. Piękny różnorodnością, a nie „moja prawda jest mojsza”. 

środa, 11 lipca 2018

Faktury korygujące

I kolejna wycieczka w czasie. Tym razem zafundowało mi ją PKP Intercity. Otóż przyszło do mnie kilka maili z fakturami korygującymi.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że są one z roku 2010 i 2011. Te korekty oczywiście, bo maile dzisiejsze...



Homo homini lupus...

To, co poniżej napisałem już dawno temu. Leżało w "dokumentach roboczych". Teraz z perspektywy czasu nabiera nowych barw...



Zmarł Józef Oleksy.

Komentarze osób, które go znały są w tonie bardzo ciepłym: właściwie każdy mówi, że był to miły i dobry człowiek, zaangażowany w sprawy kraju. Oczywiście znalazły się też komentarze, że komuch, zdrajca itd. Niektórzy mają mu za złe, że zapowiedział, iż przed śmiercią się wyspowiada i będzie chciał mieć pogrzeb katolicki.

Każdy ma prawo wyspowiadać się i mieć pogrzeb katolicki. I żadnego Katolika nie powinno to bulwersować. Ba, powinni się cieszyć.

czwartek, 8 lutego 2018

Infolinia PlusGSM

(źródło: Pixabay)


Zamówiłem internet mobilny "na próbę". Okazało się, że w miejscu, w którym zamierzam go używać prędkość transmisji jest niska (choć ciśnie mi się słowo "żenująca", ale to określenie ma wydźwięk oceniający, gorszy od słowa "niska"). Dlatego wypełniłem papierki, odesłałem sprzęt (29 listopada) i myślałem, że rozwiązałem umowę (była to opcja "na próbę" na dwa miesiące, wypowiedziałem przed terminem).

Okazało się, że chyba nie rozwiązałem... Wczoraj przyszła faktura.

Zadzwoniłem na infolinię. Mam wrażenie, że twórcy tej infolinii nie "zaczaili" dowcipu Macieja Stuhra i nie wzięli do serca upierdliwości systemu. Chyba, że to tak celowo, żeby zniechęcić.

Reasumując: dzwonię, żeby wyjaśnić kwestię wypowiedzenia umowy internetu mobilnego, do którego ciągle przychodzą faktury.

Pierwsza próba zaprowadziła mnie w ślepą uliczkę, w której system rozłączył mnie, bo nie podałem numeru telefonu, w ktorego sprawie dzwonię (sic!)

Druga próba - chciałem przechytrzyć system i podałem, że sprawa dotyczy numeru, spod którego dzwonię. Zostałem połączony z doradcą, któremu wyjaśniłem o co chodzi - powiedział, że przełączy mnie do właściwego działu. Przełączył mnie na "stronę główną" infolinii, a więc znowu znalazłem się na początku drogi "aby... wciśnij ...". 

Trzecia próba: stwierdziłem, że może wybieranie opcji pt. "Jeśli sprawa dotyczy internetu mobilnego, wciśnij 1" to nie był dobry pomysł, więc poszedłem w "faktury" (system przeczołgał mnie przez kilka pytań i przy okazji reklam Zielonej Faktury, ale to jakoś mężnie zniosłem). Po czym zgłosił się konsultant, który na opis sprawy zareagował właściwie: no rzeczywiście. I przyjął zgłoszenie.

Opowieść nie ma pointy (puenty?).




poniedziałek, 18 września 2017

Wojna

Foto: RIA Novosti

W zawiązku z kolejna rocznicą napaści Niemców, a później Rosjan zacząłem zastanawiać się jak to mogło być na prawdę...

Jestem sobie młodym chłopakiem, który spokojnie żyje sobie z rodziną w Szlezwiku Holsztynie. Organizatorzy państwa postanowili jakiś czas temu, że pewną cześć mojego życia muszę spędzić w wojsku. Po roku służby moi dowódcy mówią mi, że jadę na wschód i zaczynam zabijać innych ludzi w imię urojonych pomysłów Organizatorów Państwa. Mam wybór?

Jestem trzydziestoletnim elektrykiem z Woroneża. Odbyłem już służbę wojskową, ale nagle Ojczyzna woła: idziesz znowu do woja! Razem z kolegami przechodzę przez most w Brześciu. I strzelam do Polaków, „panów”, których należy przecież przekonać, że "każdemu według potrzeb". Nie chcę strzelać? Korporacja zadba o to, żebym nie miał wątpliwości.

Fajnie pisze o tym co powyżej Hans Helmut Kirst w "08/15". Jasne, jest to fikcja literacka, ale chyba dość bliska rzeczywistości. 

Nie chcę tłumaczyć tych złych, którzy na nas napadli. Zmierzam jedynie do tego, że warto kontrolować Organizatorów Państwa, żeby tak nam organizowali otoczenie, żebyśmy nigdy nie musieli stawać przed takimi dziwnymi wyborami...


poniedziałek, 23 stycznia 2017

Faktura elektroniczna


Nowy rok przyniósł trochę ciekawych wydarzeń, ale jakoś nie mam weny, by je opisać.

Opiszę tylko ostatnie.

Enea. Faktury za prąd przychodzą do domu pocztą tradycyjnę. Pomyślałem, że zarejestruję się w elektronicznym biurze klienta: będę miał dostęp do faktur online i będę mógł za nie płacić online. 

No cóż. Poza motywowaniem mnie, że będzie pięknie i wpłynę na ochronę środowiska, nie znalazłem innych benefitów: ani finansowych, ani usprawniających moje życie. 

Jest tak: przerzucimy na ciebie obowiązki związane z pilnowaniem, ściąganiem i ewentualnie drukowaniem faktury. Dodatkowo zapłacisz 1zł za wykonanie przelewu. 

OK, na to pierwsze się mogę zgodzić. Ale że muszę dodatkowo za to płacić?

Zostanę przy wersji tradycyjnej.

czwartek, 10 listopada 2016

Następny proszę...

Zastanawiam się czy to tylko mnie dotyczy? Jak w tym dowcipie, że "panie doktorze, wszyscy mnie lekceważą".

Dziś nastąpiła kumulacja wydarzeń przedziwnych.

1. Finalnie drewna kominkowego mi nie dowieziono, bo wożą od 2m. To po cholerę "szefowa" się zgodziła w sobotę i aż do dziś, do czwartku mnie zwodziła? O to wszystko zapytałem w sobotę!!!

2. Pęknięta opona - czekamy na rozwój wydarzeń. Przyszedł sms z systemu sklepu, że zanotowali moją interwencję. Że będą sprowadzać z zagranicy. Zobaczymy.

3. Zamówiłem żarówki LED. Takie malutkie, z wąsikami do podłączania. Było napisane, że odpowiednik halogena 10w jeśli chodzi o siłę świecenia. I że tylko u nas takie można kupić i my nie oszukujemy, bo inni podają, że 10, a faktycznie to 5. Dziś przyszły (patrz p. 4). Zmieniłem 10 szt. pod sufitem w łazience i... ciemno. Wywaliłem 10 żarówek 10-watowych i zamieniłem na 10 LEDów, niby odpowiadających jasnością 10-watowym halogenom... I ciemno.

4. Zamówiłem żarówki LED. Listem poleconym In Post. Jako, że rano przyszedł mail, że już są w Szczecinie i przekazane doręczycielowi, cały dzień cierpliwie przeczekałem w domu. Koło 16.00 przyszedł mail, że mogę sobie tę przesyłkę odebrać w punkcie InPost gdzieśtam. Poszedłem, znalazłem. List zaadresowany do mnie. Ani doręczyciela nie było, ani awizo...

5. Zamówiłem kuriera DPD. Wybrałem opcję: między 12.00 i 14.00. Przyjechał chwilę po 15.00...

6. Wysłałem wczoraj maila do inspektora w Powiecie, który zajmuje się kwestiami uszkodzenia nawierzchni dróg i odszkodowaniami, z pytaniem jak mogę zgłosić uszkodzenie opony. Nie dostałem żadnej odpowiedzi... Wydaje mi się, że urzędnik powinien udzielić obywatelowi takiej informacji.

7. TVP Info od rana promowała jutrzejszą relację otwarcia Świątyni Opatrzności w Warszawie. Być może jako Katol nie powinienem tego pisać, ale bardzo mi się to nie podoba. Pozwolę sobie zacytować ks. Bonieckiego z najnowszego Tygodnika Powszechnego: 

"Możemy to zaobserwować, jak partia rządząca i inne byty polityczne, np. Radio Maryja, próbują instrumentalnie i dość skutecznie wykorzystywać chrześcijaństwo (Kościół) dla celów oraz korzyści jednej grupy obywateli, uważającej się za naród, co może prowadzić do zastąpienia teologii narodu ideologią narodową.

Coraz częściej pytamy: czy nasz naród - w większości ochrzczony w Kościele katolickim - można nazwać "narodem katolickim"? Czy w ogóle coś takiego jak "naród katolicki" może istnieć?"
(Tygodnik Powszechny, November 13, 2016)

wtorek, 8 listopada 2016

Drewno kominkowe

W sobotę umówiłem się ze znalezioną na  OLX firmą na przywiezienie drewna kominkowego. Jeden metr. Pani przez telefon miła, cena drewna dobra, mieszanka niezła, wymiary super. Umówiliśmy się na dziś między 10.00 i 11.00. 

O 11.20 zadzwoniłem do pani, aby spytać gdzie moje drewno. Pani się zdziwiła, że jeszcze nie ma i powiedziała, że zadzwoni do kierowcy, żeby spytać gdzie jest. 

O 11.55 zadzwoniłem znowu. 

"To kierowca nie oddzwonił do pana?"

Umówiliśmy się, że przywiozą między 16.00 i 17.00. 

O 17.55 zadzwoniłem do pani, aby spytać gdzie moje drewno. 

"Zaraz sprawdzę i oddzwonię. No tak widzę tu na ul. D... i 2 metry"

"Mial być jeden"

"Tak tak, mam tu zapisane. Jeden. "

Zadzwonić do niej jutro? Robi się ciekawie. 


Pękła mi opona

Pękła mi opona

Wczoraj wjechałem w przysłowiową dziurę w jezdni. Było koło 20.00, ciemno, droga powiatowa poza terenem zabudowanym. Jechałem z prędkością 60-70 km/h czyli ze sporo mniejszą od dozwolonej w tym miejscu, bo droga kręta. 

Nagle: silne, podwójne stuknięcie. Czuję, że "ściąga mnie" w prawo. Po zatrzymaniu idąc sprawdzić co się stało czuję zapach spalonej gumy. 

Z wymianą na koło zapasowe dojazdowe nie było problemu. Okazało się jednak, że powietrza jest mało... Podjechałem więc do oddalonej o kilka kilometrów stacji benzynowej. Hurra! Jest kompresor. Po przyłożeniu wężyka do wentyla, głośne syczenie oznajmiło, że powietrze schodzi. Próby standardowego postępowania (a więc zakładanie wężyka i naciskanie "cyngla") powodowało podwójny syk: schodzącego z koła powietrza i wydobywającego się na zewnątrz wężyka powietrza z kompresora. Obejrzałem końcówkę wężyka, przyświecając sobie latarką (przypomnę było ciemno) - na oko wszystko w porządku. Uznałem, że obsługa mi pomoże. Obsługa podeszła, założyła wężyk i napompowała. Czary!

Dziś rano obejrzałem oponę w świetle dziennym. Jest jednak rozerwana na długości kilku centymetrów. A więc trzeba kupić nową (a najlepiej dwie). Przypomnę, że właśnie jest sezon zmiany opon na zimowe, a więc kolejki i mnóstwo chętnych do warsztatów wulkanizacyjnych. A tak się cieszyłem, że już dwa tygodnie temu, bez kolejek, wymieniłem opony...

Zadzwoniłem do zaprzyjaźnionego warsztatu z pytaniem o oponę. 

"O, już tego modelu nie produkują. Robią g-force 2 z innym bieżnikiem. Ale może znajdzie pan gdzieś jeszcze w magazynach w internecie".

Znalazłem. Zamówiłem.

Pomyślałem sobie, że pojadę jednak sfotografować miejsce zbrodni i spróbuję powalczyć o odszkodowanie czy rekompensatę (wbrew niektórym opiniom, że zostanę pisarzem i tyle z tego będę miał).

Jadę.

I cóż zastaję na miejscu?
Zacierają miejsce zbrodni
Ekipa fachowców naprawia nawierzchnię - wszystkie wyrwy na odcinku prawie dwóch kilometrów powycinane i przygotowane do zalania asfaltem.


Chyba napiszę scenariusz do filmu o mnie...

niedziela, 23 października 2016

Co ja piję?

Dlaczego producenci alhoholi nie podają na etykietach wartości odżywczych: kaloryczności i węglowodanów?

Stosuję dietę niskowęglowodanową i popijam Jägermeistra. Ciekawe ile ma cukru?

Podobnie z piwem...

niedziela, 26 czerwca 2016

Polska Biało-Czerwoni!

Tak sobie rozmyślam... A może by tak zapłacić piłkarzom nawet średnią krajową? A w ramach awansu do kolejnych etapów Euro dodać jakieś dwa tysiące złotych do podziału. Ciekawe jak mocno by byli zmotywowani?
Albo odwrotnie. Wyobrażam sobie np. oddział banku, albo firmę farmaceutyczną, w której prezes daje pracownikom do podziału 40% tego, co wypracowali...
Po takiej lekturze jak poniżej, trochę mniej chce mi się kibicować naszym... Tu nie ma nic z etosu "Polska Biało-Czerwoni". Tu jest kasa i tyle. Albo odwrotnie: łatwo być "Polska Biało Czerwoni", jak po trzech tygodniach jesteś ustawiony na pół życia.
I niech nikt mi nie mówi o wysiłku, przygotowaniach, zmęczeniu. Spróbuj popracować np. na fileciarce po 8 godzin dziennie przez kilkanaście lat, za 1500zł.

(źródło: Przegląd Sportowy)

czwartek, 28 kwietnia 2016

Kiss & Ride

Zdjęcie TVP3


Od jakiegoś czasu w Szczecinie są takie znaki. Teraz postawiono je przy dworcu PKP.

Świetny pomysł, ale jak uprzedza moje malkontenctwo załączony materiał TVP, nasz naród do tego jeszcze nie dojrzał. Spora grupa kierowców ma innych użytkowników drogi w nosie i zaparkuje. Bo co im zrobimy?


środa, 27 kwietnia 2016

Chyba ze mną coś nie tak...

Zadzwoniła do mnie pani z T-Mobile. I powiedziała, że ponieważ wziąłem udział w jakiejś ankiecie, to ma dla mnie telefon Huawei Jakiśtam zupełnie za darmo, na kartę i bez abonamentu.

No zaciekawiło to mnie!

Pani wymieniła kilka cech telefonu , dodała, że marka Huawei jest wspierana przez Roberta Lewandowskiego - łał! się wzruszyłem się!), a następnie powiedziała, że kwota doładowania to 35 zł i mogę tę kwotę wpłacać przez 36 miesięcy (przepraszam: zasilać konto), ale czas zasilania zależy tylko ode mnie (mogę np. wpłacić to naraz). Po czym spytała, który kolor z dwóch dostępnych wolę.

Zastanawiam się czym, poza swobodą momentu zasilania konta, różni się dla mojego portfela taka darmowa okazja?

Świat mnie zadziwia z każdym dniem!

piątek, 22 kwietnia 2016

Si vis pacem, para bellum



Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny.

Chodzi mi po głowie taki scenariusz:

"Zbroimy się, organizujemy obronę terytorialną, instalujemy w Polsce jednostki NATO. No bo Rosja jest agresywna i czyha na na nasze terytorium". 

"Cholera, chyba trzeba się zacząć agresywniej pokazywać, bo Polaczki się zbroją, zapraszają NATO i broń nuklearną. Zakłócają równowagę militarną. Pokażmy im, że nie patrzymy na to spokojnie".

I Rosja na nas napada, jest wojna. Giną ludzie. 

Czy Pan Macierewicz i jego rząd jest gotowy przyjąć na siebie odpowiedzialność za taki scenariusz?

Był kiedyś taki generał podczas II wojny światowej, który wysłał kupę ludzi na śmierć w imię chorych ambicji. Bez przemyślenia, bez próby zastanowienia się nad możliwymi konsekwencjami. 

Chyba się boję...


PS

niedziela, 20 marca 2016

Czy Niemcy mogą nas napominać?

(zdjęcie z http://www.voxeurop.eu/)

Dyskusja polityczna sięgnęła piaskownicy. 

Niestety, kiedy wchodziliśmy do Unii pomyślałem sobie, że my Polacy do niej nie pasujemy. Niemcom, Holendrom, Francuzom jest bliżej do siebie, niż nam do nich. My mentalnie bardziej pasujemy do Ukrainy, Rosji i Białorusi (co poniekąd jest naturalne). Bardzo się cieszyłem kiedy wchodziliśmy do Unii, ale znając nasze tendencje do zamykania się ("my, dumni Polacy, naród wybrany" itd.) pomyślałem, że będzie niełatwo. Byłem na granicy polsko-niemieckiej, o północy, kiedy weszliśmy do strefy Schengen.

I wiem o czym piszę poniżej, bo przez kilka lat miałem okazję pracować w środowisku międzynarodowym (nie w Polsce). Z Niemcami, Austriakami, Czechami, Kanadyjczykami, Słowakami, Rosjanami, Bułgarami, Rumunami, Węgrami, Amerykanami, Słoweńcami, Francuzami...

Ludzie, zrozumcie, że Parlament Europejski jest też nasz. Nie jest "ich". Jeśli tak będziemy się ustawiać, to lepiej wyjdźmy z Unii... Bo zawsze będą "oni" i "my".

To, że my coś podnosimy w PE, to nie jest "wypłakiwanie się w mankiet Merkel", "pielgrzymki do Merkel", bądź "donoszenie na Polskę". 

Niestety (dla obecnej sytuacji) szefem PE jest Niemiec... A my, Polacy w Niemcach widzimy oprawców z czasów II Wojny Światowej.

Ja w Niemcach widzę naszych spokojnych sąsiadów, którzy robią spory obrót naszym szczecińskim i podszczecińskim handlowcom. Kwitnie ruch przygraniczny, Polacy też kupują w Niemczech. Kwitnie przygraniczna współpraca kulturalna (np. KuKuKa). Z Warszawy jednak tego nie widać...

Ponadto ja w Niemcach widzę naród, który zrobił duży krok naprzód, zamiast wiecznie tarzać się w swojej przeszłości (a zwłaszcza w jej niechlubnej części). Naród, który się otworzył. Naród, który się najpierw podzielił (został podzielony?) i się zjednoczył. Ogarnął się po wojnie i poszedł do przodu. Proszę mi powiedzieć, do kiedy ma się kajać za zbrodnie wojenne? (data) Uważam, że z perspektywy tego, co zrobił przez ostatnie kilkadziesiąt lat: budowania, a nie niszczenia, ma prawo wypowiadać się we wspólnej sprawie, albo kiedy widzi, że któryś z narodów idzie w złą stronę. Myślę, że właśnie Niemcy mają prawo napominać wszystkie te narody, które zaczynają łamać prawo (albo je naginać), aby osiągać cele nacjonalistyczne. Oni to już przeszli. Oni wiedzą jak to było...

Ale żeby to zrozumieć, trzeba mieć otwartą głowę. Dodałbym również, że znajomość języków obcych, bo to pozwala lepiej poznać inne kultury. A dużej części naszego establiszmentu i wielu politykom tego brakuje...

sobota, 12 marca 2016

Chwała bohaterom.

(zdjęcie: Pixabay)

Tak jak w tytule: bardzo serio i z ogromną wdzięcznością. 

Poniżej będzie w stylu ostatniego żartu Macieja Stuhra. Tych, którzy się nie poznali na takich żartach, informuję że moje uszczypliwości nie dotyczą bohaterstwa żołnierzy wyklętych, ale tego co obecna ekipa z całym tym etosem zrobiła. Czyli cyrku. 

Ja proponuję siegnąć głębiej w naszą historię martyrologii i przywołać pamięć tych, którzy walczyli za Polskę przed II wojną światową, ustalić dni pamięci i ustanowić dni wolne od pracy. Słaby jestem z historii, ale dla przykładu proponuję:

Wojowie Mieszka I - "Przez większość okresu swojego panowania toczył walki o Pomorze Zachodnie, zajmując je po rzekę Odrę. Zwłaszcza my, mieszkańcy Szczecina powinnismy być mu wdzięczni".

Wojowie Bolesława Chrobrego -  "doprowadził na tzw. zjeździe gnieźnieńskim do utworzenia polskiej metropolii kościelnej w Gnieźnie oraz biskupstw w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu i tym samym potwierdzenia pełnej samodzielności Polski przez cesarza Ottona III".

Wojowie walczący w bitwie pod Grunwaldem - wiadomo.

Wojska walczące pod Kircholmem - "Było to jedno z najświetniejszych zwycięstw I Rzeczypospolitej. Blisko czterotysięczne wojska polsko-litewskie pod dowództwem hetmana polnego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza (1040 piechoty, 2400 jazdy i 4 bądź 7 dział, w tym chorągwie kozackie, tatarskie i kurlandzkie), głównie dzięki użyciu przez wodza litewskiego husarii jako siły przełamującej, rozgromiły ponad trzykrotnie liczniejszą armię szwedzką pod dowództwem Karola Sudermańskiego (8500 piechoty, 2500 jazdy i 11 dział – oprócz Szwedów walczyli zaciężni żołnierze holenderscy, szkoccy i niemieccy).
Wojska Rzeczypospolitej straciły ok. 100 żołnierzy (200 zostało rannych), z czego tylko 13 husarzy i towarzyszy pancernych, oraz 150 koni. Szwedzi stracili ok. 6-9 tys. żołnierzy (znaczna część zginęła w czasie ucieczki), czyli ponad połowę stanu osobowego armii, z czego wielu dowódców, m.in. gen. Andersa Lenartssona, Fryderyka, ks. lüneburskiego. Sam Karol IX ocalał jedynie dzięki rajtarowi Henrykowi Wrede, który oddał swego konia monarsze, co przypłacił życiem. Ponadto Szwedzi zostali zmuszeni do odstąpienia od oblężenia Rygi".
Wojska Stefana Batorego - "W 1579 rozpoczął [Batory] wojnę o odebranie zagarniętych przez Rosję w poprzednim roku Inflant i utraconej jeszcze w 1563 ziemi połockiej. Przeprowadził trzy zwycięskie kampanie zaczepne na terytorium państwa rosyjskiego, do których zmobilizował przeciwko 200-tysięcznej armii rosyjskiej ok. 48 tys. żołnierzy wraz z silną artylerią oblężniczą. Batory zreorganizował wojsko (utworzono piechotę wybraniecką wyposażoną w rusznice i toporki do budowy mostów i umocnień polowych)".
Wiktoria wiedeńska - wiadomo.
We wszystkich powyższych przykładach ginęli Polacy. Poświęcali swoje życie dla Ojczyzny. A często "za wolność waszą i naszą". Dlaczego o nich nie pamiętamy?!?! Dzięki nim mamy wiele z tego, co mamy!
PS
Powyższe szczegółowe informacje za wikipedią, którą wsparłem datkiem pieniężnym, aby nie musiała umieszczać reklam. Do czego zachęcam i innych :)
PS2
Jest jeszcze dodatkowa różnica. Te powyższe wydarzenia, w przeciwieństwie do świętowanych obecnie, były zwycięstwami Polaków, a nie porażką. Ale świętowanie porażek, to historia na zupełnie inny wpis...

czwartek, 3 marca 2016

piątek, 26 lutego 2016